niedziela, 27 marca 2016

Opowiadanie

Cześć kochani! Wspominałam, że na blogu pojawi się opowiadanie do takiego konkursu. Proszę o szczerą ocenę i jeśli zauważycie jakieś błędy to powiedzcie. Jeszcze nie wysłałam tej pracy więc to dla mnie bardzo ważne. Co np.nie  brzmi dobrze itd.



Głośny dźwięk  budzika sprawił, że jęknęłam i szczelniej okryłam się kołdrą. Po chwili alarm się wyłączył, ale wiedziałam, że muszę wstawać. Niechętnie zwlokłam się z łóżka i podeszłam do szafy. Zerknęłam na kalendarz. Na mojej twarzy pojawił lekki uśmiech.  Był siedemnasty lipca- moje urodziny. Szybko odwróciłam się w stronę szafy i za dziesięć minut byłam już ubrana Na sobie miałam białą letnią sukienkę do połowy ud. Była ona przewiązana czarnym paskiem, a u góry była marszczona. Rozpuściłam warkocza, którego miałam zaplecionego na noc. Moje włosy utworzyły lekkie fale i opadły swobodnie na sukienkę. Zeszłam na dół trzymając w dłoni książkę i telefon. Zerknęłam na lodówkę, na której wisiała mała samoprzylepna karteczka. Podeszłam do niej i przeczytałam:
,,Dzień dobry, kochanie. Naszykowałem Ci Twoje ulubione  naleśniki .Wiem jak za nimi przepadasz.Wszystkiego najlepszego, skarbie .Prezenty ode mnie i od Twoich przyjaciół .
                                                                                                                Buziaki, Tata”
Gdy przeczytałam wiadomość na moich ustach pojawił się mimowolny uśmiech. Odgrzałam naleśniki i zrobiłam herbatę. Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść. Nie myliłam się, to były naleśniki z nutellą. Po skończonym posiłku ruszyłam do salonu. Już z daleka zauważyłam mały stos prezentów. Podeszłam bliżej. Z dołu wyciągnęłam prezent od mamy. Zanim zmarła, dała mi go, ale powiedziała, że będę mogła go otworzyć w swoje trzynaste urodziny. Szybko rozerwałam papier. W środku znalazłam dwa skórzane zeszyty. Jeden był ozdobiony i najwyraźniej zapisany, a drugi nieozdobiony i niezapisany. Wzięłam zeszyty w rękę, nałożyłam kapelusz i ruszyłam na spacer do parku. Wiatr delikatnie muskał moją twarz i rozwiewał moje długie, złote włosy. Poprawiłam okulary i otworzyłam jeden z zeszytów. Na pierwszej stronie znalazłam wiadomość do mnie:
,, Córeczko!
Skoro otwierasz ten zeszyt, to znaczy, że dziś kończysz trzynaście lat. Wszystkiego najlepszego, słonko. Mam nadzieję, że u Ciebie i u Taty wszystko w porządku. Kocham Was bardzo  i nie zniosłabym myśli, że coś Wam się stało. Zapewne chcesz wiedzieć dlaczego daję Ci ten prezent. Ten zeszyt to pewien rodzaj pamiętnika. Sama musisz się dowiedzieć. Ten zeszyt, który właśnie trzymasz to mój własny. Dostałam kiedyś od mojej mamy, a Twojej babci. Dlatego chciałam żebyś poznała moją historię i napisała swoją. Może ktoś kiedyś będzie czytać twoją historię, tak jak Ty teraz czytasz moją? Pamiętaj, czuwam nad Tobą.
                                                                                                                            Kocham Cię,
                                                                                                                                           Mama”
Moje oczy zaszkliły się, jednak na moich ustach pojawił się lekki uśmiech. Popatrzyłam w niebo, pewna, że moja Mama tam jest, widzi mnie i uśmiecha się do mnie czule. Zaczęłam przeglądać zeszyt zapisany przez mamę. Znalazłam w nim zasuszone rośliny, różnego rodzaju opisy i wiersze. Najbardziej spodobał mi się ten:
                                                


                                                        Delikatny
Delikatny  jak   płatek róży,
Delikatny nie do stracenia,
Gdy widzę Delikatnego dreszcz mnie delikatny przemienia.
Ja zawsze obronię Delikatnego,
Będę Go bronić do końca lat.
Może nie był doskonały, ale mi się bardzo spodobał. Potem była część, w której mama opisywała dnie, swoje emocje itd. Na samym końcu zeszytu był zbiór cytatów.  Po chwili postanowiłam wrócić do domu. Gdy znalazłam się w mieszkaniu, zrobiłam sobie gorącą czekoladę, wzięłam długopis i nowy zeszyt. Uważając żeby nie rozlać napoju weszłam spokojnie po schodach, a potem do mojego pokoju. Włączyłam radio i usiadłam przy biurku. Popiłam czekoladę i otworzyłam zeszyt na pierwszej stronie. Znalazłam tam małą paczuszkę. Otworzyłam ją. W środku znalazłam medalion, miał stare zdjęcie Paryża z wieżą Eiffla, a obok była doczepiona plakietka z moim imieniem. Otworzyłam medalion, a w środku było jedno zdjęcie. Stara fotografia, w niektórych miejscach zgięta i lekko niewyraźna przedstawiała mnie, mamę i tatę. Obok znajdowało się puste miejsce, na drugie zdjęcie. W moich oczach zalśniły łzy. Z radia płynęły ciche dźwięki piosenki. Na pierwszej stronie zeszytu zauważyłam jeszcze krótki dopisek mamy:
,,To miejsce na Twoją historię.”
Po moich policzkach spłynęły łzy. Piosenka powoli się kończyła. Była to moja ulubiona piosenka. Słuchałam jej bardzo często.  Moje łzy  rozbijały się o kartki zeszytu, a ostatnie nuty piosenki ,,See you again” pieściły się o moje uszy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz